niedziela, 10 lutego 2013

Paula wróciła. wszystko się wyjaśniło i jestem szczęśliwa.
wszyscy o mnie pytają. to miłe. cieszę się, na prawdę.

sobota, 9 lutego 2013

w pewnym momencie mojego życia doszłam do wniosku, że nie wiele rzeczy ma w nim sens.
tak na prawdę nie mam bliskiej osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać.
byłam zamknięta w sobie. w ciszy oczekiwałam na czyjś krok. krok w stronę mnie.
dusiłam wszystko w sobie. wiedziałam,  że już długo tak nie dam rady.
każdego wieczoru płynęły mi łzy. chciałam, by ktoś to zauważył.
ktoś, komu mogłabym wszystko powiedzieć.
wtedy pojawiła się ONA. Paulina.
to ona wysłuchała mnie do końca. znalazła dla mnie czas. doradziła.
i już wiedziałam, kim dla mnie jest.
później strasznie się związałyśmy. rozmawiałyśmy o sprawach trudnych oraz głupich.
zawsze mogłam na Nią liczyć.
jednak ostatnio powiedziała coś, co bardzo mnie poruszyła.
zwątpiła w naszą przyjaźń. uznała, że ona nie będzie wiecznie.
załamałam się.
nie wiem co mam teraz sądzić.
prócz Niej nie mam nikogo. NIKOGO..
wróciłam. pewnie już nikt znajomy tu nie zagląda, ale w sumie to się cieszę. wolę po kilku latach sobie to czytać sama, nikt nie musi wiedzieć co w moim życiu się dzieje.
 są osoby, które na bierząco są o tym informowane. 
z jednej strony jest cudownie. dobrze, że mam pewną osobę. jest nam razem pięknie! kochamy się.
z drugiej jednak źle. moi rodzice nie potrafią nas zaakceptować. to smutne.
oczywiście mamy nadzieję, że będzie dobrze.
może to kwestia czasu. mam nadzieję.